NIEPIĘKNY, NIEMŁODY I NIEBOGATY
piątek, 1 czerwca 2012
Witajcie :-)
Choć to pewnie tylko duchów powitanie...
Po dłuższej nieobecności postanowiłem trochę posprzątać moje blogi.
Dlatego pierwsze posunięcie to połączenie tego bloga z moim wcześniejszym blogiem, który miał być tylko blogiem tematycznym. Taki podział okazał się jednak bezsensowny.
Dlatego całą zawartość przeniosłem tutaj:
http://mojezmyslenia.blogspot.com/
Gdyby kogoś interesowało jeszcze co nazmyślałem lub nazmyślam, to zapraszam :-)
Ten blog zostanie niedługo zamknięty (tak pewnie koło 15 czerwca).
Dziękuję jednocześnie wszystkim którzy czytali, a szczególnie tym, którzy komentowali :-)
czwartek, 6 października 2011
Ustrzyki to stolica Bieszczad jest!
Czy można wejść w kryzys wieku średniego, kiedy nigdy się nie dorosło?
Mój ojciec powiedział kiedyś, że nigdy nie dorosnę. Mój ojciec rzadko się mylił, był pedagogiem…
Mam 43 lata.
KSU, Kaliber, Siekiera i Proletaryat obok Zielonych Żabek i Leniwca od jakiś 2-3 lat znów zagościli na liście moich dyżurnych kapel, chociaż właściwie nigdy nie przestałem ich słuchać.
Wino piję, odkąd skończyłem 15 lat, teraz tylko zmieniło się ze słodkiego na wytrawne i droższe.
Od 3 lat chodzę w trampkach, ale zawsze je lubiłem.
W czerwonych spodniach nie chodzę. Ale w różowych i owszem.
O tym, że chcę irokeza, pisałem w pierwszym poście na blogu.
Poproszę o gumkę:-)
Mój ojciec powiedział kiedyś, że nigdy nie dorosnę. Mój ojciec rzadko się mylił, był pedagogiem…
Mam 43 lata.
KSU, Kaliber, Siekiera i Proletaryat obok Zielonych Żabek i Leniwca od jakiś 2-3 lat znów zagościli na liście moich dyżurnych kapel, chociaż właściwie nigdy nie przestałem ich słuchać.
Wino piję, odkąd skończyłem 15 lat, teraz tylko zmieniło się ze słodkiego na wytrawne i droższe.
Od 3 lat chodzę w trampkach, ale zawsze je lubiłem.
W czerwonych spodniach nie chodzę. Ale w różowych i owszem.
O tym, że chcę irokeza, pisałem w pierwszym poście na blogu.
Poproszę o gumkę:-)
poniedziałek, 26 września 2011
A droga wiedzie w przód i w przód...
„A droga wiedzie w przód i w przód,
Skąd się zaczęła, tuż za progiem –
I w dal przede mną mknie na wschód,
A ja wciąż za nią – tak, jak mogę…
Skorymi stopy za nią w ślad –
Aż w szerszą się rozpłynie drogę,
Gdzie strumień licznych dróg już wpadł,
A potem dokąd? – rzec nie mogę."*
Kiedyś, kiedy czasy były na tyle bezpieczne, by wysyłać dzieci w świat autostopem i bez telefonów komórkowych, często wyjeżdżałem na 2-3 dni gdzieś w Polskę. Na tyle blisko, by dojechać, wrócić i coś jeszcze zwiedzić w 3 dni. Rzadko planowałem, wiedziałem tylko, że wyruszę w Świętokrzyskie, do Krakowa lub na Jurę. Reszta była zazwyczaj improwizacją.
Zamiłowanie do takiego podróżowania zostało mi do dziś. Tego lata trzydziestominutowy spacer skończył się po czterech godzinach w całkiem niespodziewanym miejscu.
Niebezpiecznie wychodzić za własny próg, mój Frodo! – powiadał nieraz Bilbo. – Trafisz na gościniec i jeśli nie wstrzymasz swoich nóg, ani się spostrzeżesz, kiedy cię poniosą. Czy zdajesz sobie sprawę, że to jest ta sama ścieżka, która biegnie przez Mroczną Puszczę, i że jeśli jej pozwolisz, może cię zaprowadzić aż pod Samotną Górę albo nawet dalej i w gorsze jeszcze miejsce?”*
czwartek, 18 sierpnia 2011
16 sierpnia (czyli dzień po…)
Długi weekend w sanatorium to czas, w którym dzieje się niewiele. Nie ma rutynowych zabiegów, większość płatnych zabiegów także się nie odbywa. Na szczęście dla autora jest basen. Jednak część kuracjuszy ma 3 dni wolnego. Co z sobą zrobić?
Z Ustronia do Cieszyna jedzie się ok. 20-30 minut. A z Cieszyna droga otwarta do świetnej czeskiej kuchni i tanich, dobrych alkoholi. Dla wygłodniałego kuracjusza to raj. Bo jak tu nie skorzystać, kiedy bardzo przyzwoite piwo wychodzi taniej niż siki z Biedronki albo moja ulubiona Metaxa wychodzi po trzydzieści złotych (0,7 l i 3-gwiazdkowa)?
Autor niniejszego posta oczywiście także dał się uwieść urokom czeskiego Cieszyna. W końcu jak się oprzeć zawiesistym gulaszom, w których kostki mięska wołowego są kruche jak… są kruche nie do opisania a pianę z piwa można jeść łyżeczką niczym najwspanialsze na świecie lody? Zachował jednak na tyle trzeźwości, by zanotować dla Was poniższy dialog:
16 sierpnia, godz. 14,30 (dzień po długim weekendzie, po obiedzie)
- A. (autor) - Cześć L., a co ty tak znów w krawacie? Już po świętach! I nawet po obiedzie!
- L. (znajomy, poznany w sanatorium, mieszkający także w skrzydle szpitalnym, wiek na oko 65-70 lat, 130-140 kg wagi). - Jak to po świętach? Po jakim obiedzie? A który dzisiaj jest?
- A. - 16 sierpnia, wtorek. Idziesz na obiad tak odsztachnięty? Już po obiedzie!
- L. - O kurwa… A nie poniedziałek? To ile ja piłem..? Co z moimi zabiegami? Co z obiadem, kolacją?
…
No cóż, pobyt w sanatorium niejedno ma imię… :-)
sobota, 23 lipca 2011
Lu go medalem, czyli nie rób drugiemu co tobie niemiłe.
Telefon wyrwał mnie z drzemki przy biurku.
- Zostałeś WYBRANY!
- Kurna, tom usnął – pomyślałem. Później ukrzyżują? – rzuciłem do słuchawki myśląc, że śnię.
- Że co?
Głos Głównego przyhamował na odpowiednim zwoju mojego mózgu na tyle, że zrozumiałem kto mówi. Zrozumiałem też informację. Nie wiedziałem tylko – wybrany do czego i dlaczego?
- Super rzuciłem od niechcenia, nie mając pojęcia w co się pakuję. To co mam zrobić?
- Wybrać jeszcze szesnastu, którzy też zostaną Wybranymi!
- Dlaczego ja?
- Nie pytać! Wykonać!
Włączyłem monitor i otworzyłem pocztę. Pierwszy nie przeczytany mail dał odpowiedź na wszelkie pytania.
Wybrany to wybrany – pomyślałem. Na kogo wypadnie, ten pierwszy wpada w kłopot. Tylko dlaczego JA mam też kogoś unieszczęśliwiać?
- Zostałeś WYBRANY!
- Kurna, tom usnął – pomyślałem. Później ukrzyżują? – rzuciłem do słuchawki myśląc, że śnię.
- Że co?
Głos Głównego przyhamował na odpowiednim zwoju mojego mózgu na tyle, że zrozumiałem kto mówi. Zrozumiałem też informację. Nie wiedziałem tylko – wybrany do czego i dlaczego?
- Super rzuciłem od niechcenia, nie mając pojęcia w co się pakuję. To co mam zrobić?
- Wybrać jeszcze szesnastu, którzy też zostaną Wybranymi!
- Dlaczego ja?
- Nie pytać! Wykonać!
Włączyłem monitor i otworzyłem pocztę. Pierwszy nie przeczytany mail dał odpowiedź na wszelkie pytania.
Wybrany to wybrany – pomyślałem. Na kogo wypadnie, ten pierwszy wpada w kłopot. Tylko dlaczego JA mam też kogoś unieszczęśliwiać?
Post zastępczy, którego miało nie być
Nigdy nie napiszę chyba posta o tym, czym jest dla mnie muzyka Kaczmarskiego i Wysockiego...
Dlaczego?
Są dni, częściej wieczory, kiedy ni z gruszki, ni z owego MUSZĘ
Dlaczego?
Są dni, częściej wieczory, kiedy ni z gruszki, ni z owego MUSZĘ
czwartek, 14 lipca 2011
Reklama nie kłamie. Czyli ten handel i ten handel.
1. Wpadłem do przychodni na umówioną godzinę. Głodny, zmoknięty i oczywiście z bólem głowy.
- Kto ostatni? - rzuciłem od niechcenia.
- Ja - odpowiedziała starsza pani.
Spojrzałem szybko wokół. Jakieś 10-12 osób, znaczy 2-3 godziny czekania. Głodny jak cholera zszedłem na parter kupić jakąś bułkę.
A tu wzrok przyciąga nowy automat z kawą (postawiony przy starym) z napisem PROMOCJA – WIĘKSZY KUBEK! Co prawda kawę lubię akurat małą ale pić mi się chciało jak diabli. Duży kubek kawy to byłoby to! Wrzuciłem więc grzecznie dwójkę. Wyciągam rzeczywiście większy kubek…
Kubek był większy, tyle tylko, że kawy było w nim chyba mniej, niż zazwyczaj. Reklama nie kłamała. Ale ja już tam kawy nie kupię:-)
2. Lubimy wino. Lubimy tak na co dzień. Dlatego często je kupujemy, szukając okazji cenowo-jakościowych także w sklepach internetowych. Niedawno dostaliśmy link do nowootwartego sklepu internetowego z winem. Ceny rzeczywiście bardzo dobre. Złożyliśmy zamówienie i po drobnych perturbacjach spowodowanych „okresem rozruchu sklepu” zapłaciliśmy za zamówienie przelewem.
Jakież było nasze zaskoczenie, kiedy przemiła pani z działu obsługi zadzwoniła z taką oto informacją (odebrała Agnieszka):
- Dzień dobry, złożyła pani zamówienie w naszym sklepie.
- Tak - odpowiedziała Agnieszka.
- Chciałabym się tylko upewnić, że ma pani świadomość, że wino białe (marki teraz nie pomnę) jest w butelkach 175 ml? Czy pani to wino wybrała wiedząc o pojemności butelki?
- Ojej, nie zauważyłam, że to małe buteleczki! – krzyknęła Agnieszka.
- Czy w takim razie chciałaby pani zmienić zamówienie? Jeśli tak, to na jakieś inne wino, czy może inne produkt z naszego sklepu?
Dalsza część rozmowy jest tutaj nieważna.
Ten sklep z pewnością będzie miał w nas stałych klientów. O reklamie bezpłatnej, „szeptanej” – znaczy najlepszej – nie wspomnę.
ADRES SKLEPU
- Kto ostatni? - rzuciłem od niechcenia.
- Ja - odpowiedziała starsza pani.
Spojrzałem szybko wokół. Jakieś 10-12 osób, znaczy 2-3 godziny czekania. Głodny jak cholera zszedłem na parter kupić jakąś bułkę.
A tu wzrok przyciąga nowy automat z kawą (postawiony przy starym) z napisem PROMOCJA – WIĘKSZY KUBEK! Co prawda kawę lubię akurat małą ale pić mi się chciało jak diabli. Duży kubek kawy to byłoby to! Wrzuciłem więc grzecznie dwójkę. Wyciągam rzeczywiście większy kubek…
Kubek był większy, tyle tylko, że kawy było w nim chyba mniej, niż zazwyczaj. Reklama nie kłamała. Ale ja już tam kawy nie kupię:-)
2. Lubimy wino. Lubimy tak na co dzień. Dlatego często je kupujemy, szukając okazji cenowo-jakościowych także w sklepach internetowych. Niedawno dostaliśmy link do nowootwartego sklepu internetowego z winem. Ceny rzeczywiście bardzo dobre. Złożyliśmy zamówienie i po drobnych perturbacjach spowodowanych „okresem rozruchu sklepu” zapłaciliśmy za zamówienie przelewem.
Jakież było nasze zaskoczenie, kiedy przemiła pani z działu obsługi zadzwoniła z taką oto informacją (odebrała Agnieszka):
- Dzień dobry, złożyła pani zamówienie w naszym sklepie.
- Tak - odpowiedziała Agnieszka.
- Chciałabym się tylko upewnić, że ma pani świadomość, że wino białe (marki teraz nie pomnę) jest w butelkach 175 ml? Czy pani to wino wybrała wiedząc o pojemności butelki?
- Ojej, nie zauważyłam, że to małe buteleczki! – krzyknęła Agnieszka.
- Czy w takim razie chciałaby pani zmienić zamówienie? Jeśli tak, to na jakieś inne wino, czy może inne produkt z naszego sklepu?
Dalsza część rozmowy jest tutaj nieważna.
Ten sklep z pewnością będzie miał w nas stałych klientów. O reklamie bezpłatnej, „szeptanej” – znaczy najlepszej – nie wspomnę.
ADRES SKLEPU
Subskrybuj:
Posty (Atom)






